• Wpisów: 882
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:28
  • Licznik odwiedzin: 81 545 / 2179 dni
 
nickola13
 
Hello.
Wróciłam w końcu na stałe do domu. 5 miesięcy pracy, trochę odłożonego grosza, nowe znajomości i przede wszystkim zmęczenie, które daje o sobie znać.
Stwierdzam, że po tym wszystkim potrzebuje jakiejś zmiany. Nie mam pojęcia jakiej, ale chyba każdego czasem nachodzą takie myśli, że chcą coś zmienić. Zmiany przynoszą mi zazwyczaj jakąś nową porcję energii i więcej motywacji. Chęci.
Chciałabym w końcu do czegoś dojść w tym swoim "życiu", bo przez jego większość miałam wrażenie, że jestem jakoś z tyłu, że nie nadążam, a czasem najzwyczajniej, że sobie nie radzę.
Nadal nie widzę u siebie jakiegoś celu, punktu zaczepienia.
Wcześniej, jak u większości nastolatków, było to skończenie szkoły i każdemu normalnemu nastolatkowi się to udaje. U mnie to była porażka. Potem uczepiłam się pracy, która znalazła się tylko na sezon, więc właściwie też swojego rodzaju porażka. Następnie prawko, które jak wszystko inne też mnie przerosło i obecnie szukam w sobie odwagi, żeby je dokończyć.
Po raz 319389123182 utknęłam i nie za bardzo wiem, co mam ze sobą zrobić, a życie z dnia na dzień i spontaniczność na dłuższą metę jest męcząca.
Przeraża mnie myśl o mojej przyszłości.
Gdzie wyląduję, co będę robić. Z kim będę robić.
Jakieś małe migawki moich marzeń, które kiedyś wydawały się jakieś bardziej realne teraz leżą sobie gdzieś na półce pomiędzy "nigdy się nie odważę", a "nigdy nie będzie mnie na to stać".

Oh, jesienna chandro, czy to Ty?

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego